Forum wcześniaczek.pl

Historia Marcelego

kaarolaa

  • **
  • 31
  • Waga po urodzeniu: 650
  • TC narodzin: 24
Historia Marcelego
« dnia: Październik 06, 2015, 23:17:34 »
to byla moja 3 ciaza, dwie poprzednie stracilam...co do tej zywilam wielkie nadzieje, ze w koncu bedzie dobrze. Ale moze od poczatku. Mialam wtedy 21 lat teraz 25. O dziecko zaczelismy starac sie w 2011 roku, ku naszemu szczesciu szybko sie udalo :) . niestety szybko tez sie skonczylo. diagnoza, plód przestal sie rozwijac, zabieg i kolejne starania, niestety nie udawalo sie :( . w 2013 mialam robione HSG ( droznosc jajowodow) okazalo sie, ze sa zwezone i maja wodniaki, ciaza naturalna praktycznie niemozliwa, ale lekarz kazal sprobowac zaraz po zabiegu...i udalo sie, jednak ciaza skonczyla sie jeszcze szybciej niz pierwsza...znow dlugo sie nie udawalo...lekarz kazal zglosic sie do kliniki...zrobilismy badania meza i tam szok, malo plemnikow i na dodatek tych ruszajacych sie 1%!!!!!!!!!!!! Po 3 miesiacach brania witamin, powtorka, jeszcze mniej plemnikow ale 10% juz sie ruszalo, jednak zdecydowalismy, ze przez moje jajowody podchodzimy do in vitro...w marcu 2014 wszystko sie zaczelo, zastrzyki w brzuch, codziennie jezdzenie 200 km na podgladanie. niestety slabo u mnie to wszystko wygladalo, malo komorek, slabo rosly i zrobily sie torbile. Pobrali 5 kumulusow, 4 byly dojrzale, zaplodnila sie jedna...Na urodziny dostalam mojego malucha i udalo sie, bylam w ciazy, z jednej komorki, ktora otrzymalismy :) ogromne szczescie ale i strach, bo w 6 tc zaczely sie problemy, zaczelam plamic, diagnoza, krwiak, 3 dni w szpitalu i do domu. pozniej bylo ok, az w 10 tc po badaniu, jak wrocilam do domu dostalam krwotoku, juz bylam pewna, ze to koniec, ze stracilam dziecko. jednak maluch zyl, serduszko bilo, byc moze to byl ten krwiak, wylecial...bylo dobrze do 22 tc, oczywiscie mialam sie oszczedzac i polegiwac...nic to nie dalo, szyjka nie wytrzymala, pecherz sie przebil i zaczely sie saczyc wody...w szpitalu najpierw mnie nastraszyli, powiedzieli, ze juz po ciazy, ze skoro pecherz jest w kanale urodze przedwczesnie. Polozyli mnie na sali, na szczescie bez kobiet w ciazy, tak bylo lepiej...nie wolno mi bylo wstawac, wszystko robilam na łózku, łacznie z toaleta...to bylo straszne, najgorsze dwa tygodnie...dostalam antybiotyk, sterydy na plucka, co sie pozniej okazalo za szybko ( bo podaje sie od 23 tc, a mi podali w 22) pobierano codziennie krew...czekalam sama nie wiem na co...mialam nadzieje, ze bedzie dobrze, ze dotrwam chociaz do 30 tc...po 2 tyg zostalam przyjeta do szpitala gdzie moglam rodzic w kazdej chwili, 3 stopien referencyjnosci, jakby porod sie zaczal, beda ratowac dziecko, maja sprzet odpowiedni, lekarzy...i zaraz na drugi dzien po przewiezieniu w 24 tc urodzialm, wazacego 650 g Marcelego Piotra...reszte mozecie tutaj obejrzec, chociaz juz wstawialam na forum ten filmik to zapraszam...

https://www.youtube.com/watch?v=DfK_pjbxhlY